– Czasami zdarzają się takie mecze. Jestem zaskoczony postawą moich zawodniczek – powiedział Wojciech Downar-Zapolski, trener naszych dziewczyn. Jego podopieczne, po słabej grze nie sprostały dziś rywalkom z dalekiego Lublina przegrywając 48:62.

W dzisiejszym meczu po przeciwnych stronach parkietu stanęły zespoły, które po dwóch kolejkach miały taki sam bilans jednego zwycięstwa i jednej porażki. Wskazanie faworyta tego pojedynku było zadaniem niełatwym, bo zespoły mają zbliżony potencjał.

Pierwsze punkty zdobyła Agnieszka Majewska. Początek meczu był bardzo chaotyczny z obu stron. Zarówno gospodynie jak i przyjezdne miały problem z kończeniem akcji celnymi rzutami, nawet z czystych pozycji. Przez całą pierwszą kwartę prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie to przyjezdne zakończyły kwartę otwierającą mecz jednopunktowym prowadzeniem. Zadecydowały o tym przede wszystkim – nieco lepsza skuteczność rzutowa oraz wygrana przez lublinianki walka na tablicach. Pierwsze skrzypce w ekipie Krzysztofa Szewczyka grała Leah Metcalf, która po 10 minutach miała na koncie 7 punktów.

Kwarta druga to była nadal wyrównana walka punkt za punkt. Z tym, że w miarę upływu czasu zaczynała się uwidaczniać przewaga przyjezdnych, które coraz lepiej radziły sobie zarówno na obwodzie jak i pod koszem. Polkowiczanki nadal nie imponowały ani skutecznością w ataku, ani mocną defensywą. Przegrywały pod koszami, popełniały sporo strat. Na nic zdały się uwagi przekazywane przez trenera Wojciecha Downara-Zapolskiego podczas przerw. Po 20 minutach to przyjezdne prowadziły różnicą 11 punktów i stało się jasne, że polkowiczanki, aby myśleć o wygraniu tego meczu muszą radykalnie zmienić swoją grę.

Niestety tego, co stało się z polkowiczankami w trzeciej kwarcie nie sposób pojąć. Gospodynie przez osiem i pół minuty nie potrafiły trafić do kosza rywalek ani razu. W tym czasie lublinianki zdobyły 15 punktów. Strzelecką niemoc przełamała Agnieszka Majewska z linii rzutów osobistych. W końcówce jeszcze zza linii 6,75 po raz pierwszy w meczu trafiła Nadirah McKenith, ale po 30 minutach gospodynie przegrywały 28:53 i tylko splot nad wyraz niekorzystnych wydarzeń mógł sprawić, że zespół z Lublina wyjedzie z Polkowic bez kompletu punktów.

Nic takiego się jednak nie stało i w ostatniej kwarcie lublinianki kontrolowały przebieg meczu wygrywając ostatecznie 62:48.

MKS Polkowice – Pszczółka AZS UMCS Lublin 48:62

(10:11, 13:23, 5:19, 20:9)

MKS: Schmidt 10, Michael 9 , McKenith 7, Greene 6, Stankiewicz 5, Majewska 4, Bojović 3, Gala, Kaczmarska po 2.

Pszczółka: Player 14, Metcalf, Williams 10, Szumełda-Krzycka 7, Owczarzak, Dorogobuzova 6, Jujka 5, Szczepanik 4, Morawiec 0.

Po meczu powiedzieli

Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółek AZS UMSC Lublin

– Gratuluję moim koszykarkom, wykonały dziś super robotę, szczególnie w defensywie. Jechaliśmy z dużymi obawami do Polkowic, bo to zespół z szerokim składem, groźny dla każdego. Założenie było takie, by zatrzymać polkowiczanki pod koszem i to się udało. W czwartej kwarcie czekaliśmy na zakończenie meczu i było trochę rozluźnienia. Uczulałem moje zawodniczki, że trzeba być skoncentrowanym do końca. Najważniejsze, że wygraliśmy. Dla nas to bardzo ważne zwycięstwo. Będziemy pracować nad defensywą, by w kolejnych meczach było jeszcze lepiej.

Wojciech Downar-Zapolski, trener MKS Polkowice

– Nie wiem, czy inauguracja sparaliżowała tak mocno mój zespół. Zagraliśmy dziś źle. Byliśmy zespołem  gorszym, żadna z moich zawodniczek nie zagrała na swoim poziomie. Wygrał zespół lepszy. Tak bywa. Nie wiem, co powiedzieć. Taki jest sport. Czasem takie mecze się zdarzają. Musimy pracować nad poprawą naszej gry, by w kolejnych meczach było lepiej.

Agata Szczepanik, koszykarka Pszczółek AZS UMSC Lublin  

– Jadą tutaj byłyśmy przekonane, że to będzie trudny mecz. I tak też było. Miałyśmy trzy dni czasu od poprzedniego meczu. Pracowałyśmy głównie nad defensywą. Dziś w obronie walczyłyśmy twardo. Do trzeciej kwarty wszystko było bardzo dobrze. W ostatniej trochę się rozluźniłyśmy, ale ostatecznie wygrałyśmy i to jest najważniejsze.

Roksana Schmidt, koszykarka MKS Polkowice

– Nie był to udany mecz w naszym wykonaniu. Nie udało nam się wrócić do po fatalnej trzeciej kwarcie w naszym wykonaniu. Ta trzecia kwarta była kluczem do wygrania tego meczu. Przed nami teraz dwa tygodnie przerwy. Wykorzystamy je na pracę i mam nadzieję, że w kolejnych meczach będziemy grać lepiej.

Mistrz Polski 2022

Share This