Qualifiers ELW: Jeden krok naprzód!

23

Września, 2023

Po tygodniach przygotowań i licznych sparingach przyszedł czas na pierwsze wyzwanie sezonu 2023/24. I to wyzwanie nie byle jakie, bo już nie tylko sprawdzające możliwości zespołu, ale mające bardzo realne konsekwencje.

Stawką awans do FIBA EuroLeague Women.

Jak Pomarańczowe poradziły sobie z tym wyzwaniem? Zapraszamy do lektury. 

Początek spotkania nie przebiegł po myśli Pomarańczowych. Od pierwszych minut Polkowiczanki miały problem ze zbiórką w obronie, do tego rywal zaczął od celnych trafień. Turczynki zbyt łatwo znajdowały drogę do kosza i szybko odskoczyły na 7:2. Po stronie Pomarańczowych wyróżniała się Nika Baric. W grze rozgrywającej Pomarańczowych widać było pewność i sportową agresję. Pomarańczowym nie pomagały również problemy techniczne. Gra była wielokrotnie wstrzymywana z powodu problemów z zegarem gry. Częste przerwy służyły grającym bardzo wąskim składem zespołowi gospodarzy. W barwach Besiktasu błyszczała młoda środkowa – Krivacevic. Serbka skutecznie ścinała pod kosz, zdobywała punkty rzutami o tablicę czy z półdystansu. Po 4 minutach Besiktas prowadził 11:4. Chociaż za sprawą celnych rzutów Zali Friskovec i Niki Baric Pomarańczowe zmniejszyły dystans do 11:9, w zespole z Polkowic brakowało regularności. Prawdziwy kryzys nastąpił jednak na 3 minuty do końca kwarty. Turczynki zdobyły 11 punktów z rzędu, od stanu 13:11 odskakując do 24:11.

Fot. FIBA

Drugą kwartę punktami otworzył zespół gospodarzy. Niemoc Polkowiczanek przerwała Klaudia Gertchen, która zdobyła 3 punkty z linii rzutów wolnych. Polkowiczanki zaczęły odrabiać straty. Zawdzięczały to przede wszystkim lepszej grze w obronie, nie bez znaczenia były również celne rzuty z dystansu Klaudii Gertchen. Polkowiczanki zbliżyły się już nawet na 28:27, kiedy po raz kolejny podniesiona z ziemi piłka w chaosie wpadła w  ręce zawodniczki drużyny gospodarzy, a rzut z odejścia nad rękami obrońcy trafił do siatki. Pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 35:29.

Fot. FIBA

Trzecia kwarta przyniosła więcej trudności w grze ofensywnej ale również więcej dobrej defensywy.  Za sprawą trójki Niki Baric, przy stanie 38:39 KGHM BC Polkowice wyszło na pierwsze w meczu prowadzenie, a kwarta skończyła się wynikiem 38:41. Na początku ostatnich dziesięciu minut Pomarańczowe poszły za ciosem. Za 3 trafiła Klaudia Gertchen, chwilę później kolejne celne trafienie dołożyła Nika Baric. Po punktach Brianny Fraser tablica wskazywała wynik 40:51. Kiedy już wydawało się, że Polkowiczanki kontrolują wydarzenia i do Polkowic wrócą z zaliczką, ponownie przyszedł fragment słabszej gry. Seryjnie punktowała Nogic, a rzuty Pomarańczowych przestały wpadać do kosza. Przy wyniku 49:53 przechwytem i kontrą popisała się Dragana Stankovic, nie zatrzymało to jednak rozpędzonych Turczynek. Po stronie Polkowiczanek akcję 2+1 zaliczyła Stankovic, jednak w ostatnich 70 sekundach meczu rywalki zdobyły 8 punktów, niwelując prawie całą stratę. Ostatecznie Polkowiczanki zwyciężyły 58:57, jednak kiepski koniec meczu pozbawił je cennej zaliczki.

Fot. FIBA

Rywalizacja przenosi się do Polski i KGHM BC Polkowice ma wszystko w swoich rękach. Jeden mecz, który zdecyduje o być albo nie być w Eurolidze. Środowe spotkanie zapowiada się znakomicie. Aby myśleć o rywalizacji w Eurolidze, Polkowiczanki muszą wznieść się na wyższy poziom. Na pewno istotnym punktem przygotowań będzie poprawienie zbiórki w obronie, wyeliminować należy również defensywne błędy blisko obręczy, po których rywalki zdobywały łatwe punkty. Niezwykle ważne będą występy indywidualne Stankovic i Baric. Po raz kolejny to ten duet nadaje ton grze Pomarańczowych. Po słabszym meczu na pewno z lepszej strony będzie chciała pokazać się Zala Friskovec. Podobnie Brianna Fraser, która spotkania w Stambule na pewno nie zaliczy do udanych. Polkowiczanki na pewno stać na lepszą grę, a przy Waszym wsparciu nic nie jest niemożliwe.

Fot. FIBA

NAJBLIŻSZY MECZ: 

Share This