Po meczu, w którym oba zespoły walczyły od pierwszej do ostatniej syreny o każdy kawałek parkietu nasz MKS pokonał Wisłę Can-Pack Kraków 57:51. Tym samym polkowiczanki mają na koncie zwycięstwa ze wszystkimi medalistkami poprzedniego sezonu.

Do dzisiejszego pojedynku w mistrzyniami Polski z Krakowa nasze dziewczyny przystąpiły podbudowane wygraną nad wicemistrzyniami z Bydgoszczy odniesioną przed tygodniem. Zmotywowany i zdeterminowanym zespół trenera Vadima Czeczuro od samego początku grał agresywnie w obronie oraz skutecznie w ataku. Pierwsze punkty w meczu zdobyła Miljana Bojović dziurawiąc kosz krakowianek zza linii 6,75 m. Kolejne fragmenty to popis nieskuteczności wiślaczek, które nie mogły poradzić sobie z twardą defensywą gospodyń. Podopieczne trenera Jose Hernandeza nie trafiały ani spod kosza, ani z obwodu. Po sześciu minutach gry gospodynie prowadziły 13:1 i ten wynik najlepiej oddaje różnice w grze obu zespołów. Dwie minuty później było 18:6 po tym jak Bojović po raz drugi w kwarcie otwierającej mecz trafiła za trzy punkty i dodatkowo dopisała do dorobku swojego zespołu jedno „oczko” po rzucie wolnym. Ostatecznie kwarta otwierająca mecz zakończyła się wygraną gospodyń 18:10. W drugiej kwarcie wydawało się, że krakowianki łapią właściwy rytm gry. W ciągu dwóch minut zniwelowały straty do czterech punktów. Potem jednak o cztery kolejne punkty swój dorobek powiększyły polkowiczanki i hiszpański szkoleniowiec drużyny z Krakowa zdecydował o wzięciu czasu. Po nim wiślaczki trafiły zza linii 6,75 i przewaga gospodyń stopniałą do zaledwie trzech „oczek”. W szóstej minucie drugiej kwarty mistrzynie Polski doprowadziły do wyrównania po 24. Polkowiczanki jednak odpowiedziały punktami Agnieszki Majewskiej, Bojović i Nadirah McKenith i ponownie objęły siedmiopunktowe prowadzenie. W końcówce kwarty krakowianki zdołały jeszcze zniwelować straty do pięciu „oczek”. W pierwszej połowie nasz zespół wygrał walkę na tablicach, a także był skuteczniejszy. Te dwa elementy decydowały o prowadzeniu polkowiczanek. Najskuteczniejsza w ekipie z Polkowic po 20 minutach była Bojovć, która rzuciła 9 punktów. Taki sam dorobek miała Katerina Zohnova w drużynie mistrzyń Polski.

Początek drugiej połowy był bardzo nerwowy z obu stron. Mnożyły się błędy, straty, rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Jako pierwsze nerwy opanowały podopieczne trenera Czeczuro, które cały czas miały kilkupunktową przewagę. Błędy popełniały nie tylko zawodniczki, ale także sędziowie, którzy podjęli kilka kontrowersyjnych decyzji. Odgwizdali choćby przewinienie niesportowe Nadirze McKenith w sytuacji, która nijak na to nie zasługiwała. Całą trzecią kwartę toczyła się szarpana walka o każdą piłkę. Po 28 minutach był remis po 39, potem jeszcze do kosza  gospodyń trafiła Laura Nicholls i ostatnią odsłonę mistrzynie Polski zaczynały z dwupunktowym prowadzeniem. Do remisu doprowadziła Agnieszka Majewska. Ta sama zawodniczka miała szansę wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale niestety nie zamieniła na punkty żadnego z dwóch rzutów osobistych. Trafiła za to Nicholls i ponownie to wiślaczki objęły prowadzenie. Cztery minuty przed końcowa syreną to gospodynie prowadziły dwoma punktami. Końcowe fragmenty meczu to festiwal błędów z obu stron, a także zażarta walka o każdy centymetr parkietu. Płynnej koszykówki nie było za wiele, ale na pewno nie można było narzekać na brak emocji. Wręcz przeciwnie tych było bez liku. Gdy nieco ponad dwie minuty przed końcem trójkę odpaliła Ewelina Gala przewaga polkowiczanek urosła do czterech punktów, a hala w Polkowicach eksplodowała. Ostatnią minutę meczu kibice oglądali na stojąco. Głośny doping pomógł, bo polkowiczanki pokonały mistrzynie Polski 57:51

MKS Polkowice – Wisła Can-Pack Kraków 57:51

(18:10, 13:16, 8:15, 18:10)

MKS: Michael 17, Bojović 12, Greene 10, McKenith 6, Majewska 4, Gala 4, Kaczmarska 2, Schmidt 2, Stankiewicz 0, Nowacka 0

Wisła: Nicholls 14, Zohnova 9, Ziętara 7, Żurowska-Cegielska 6, Ouvina 5, Turner 5, Misiuk 5.

Po meczu powiedzieli:

 

Jose Hernandez, trener Wisły Can-Pack Kraków

– Gratuluję drużynie z Polkowic. W pierwszej kwarcie nie graliśmy fatalnie. Nie trafialiśmy z czystych pozycji, mieliśmy problemy w obronie. Nie jestem zadowolony z tego meczu. Chcemy być mistrzami Polski i pokazać się z dobrej strony w Eurolidze. Dziś miałem do dyspozycji siedem zawodniczek. To miało spory wpływ na wynik tego pojedynku. Musimy wyciągnąć wnioski i pracować każdego dnia nad poprawieniem tego co złe w naszej grze.

 

Vadim Czeczuro, trener MKS Polkowice

– Wiedzieliśmy, że gramy z mistrzem Polski. Wiedzieliśmy też, że ten zespół grał mecz w Eurolidze. My też mieliśmy duże obciążenia treningowe. Dziękuję dziewczynom za doskonałą postawę, zagrały dziś na 200 procent. Wygraliśmy zasłużenie, cieszymy się bardzo, ale nie popadamy w hurraoptymizm, bo wciąż mamy wiele do poprawienia. Dziś na przykład popełniliśmy 26 strat. To zdecydowanie za dużo, tak nie może być.

 

Katerina Zohnova, Wisła Can-Pack Kraków

– Gratuluję zespołowi z Polkowic doskonałej walki i dobrej gry. My wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Popełniliśmy zdecydowanie za dużo błędów. W końcówce była szansa na wygraną, ale zagrałyśmy jak dziewczynki. Z takim zespołem jak MKS nie można tak grać.

 

Nicole Michael, MKS Polkowice

– Dla nas to był bardzo trudno mecz. Graliśmy cały czas bardzo ostro, miałam krew na koszulce, co wskazuje na to, jak ostro walczyłyśmy. Od początku do końca byłyśmy zespołem i dzięki temu wygrałyśmy. Cały czas wierzyłyśmy w wygrana i dążyłyśmy do niej. Jestem bardzo szczęśliwa.

 

Share This